środa, 22 sierpnia 2012
Zakończenie rowerowej podróży po Skandynawii
Tak kończy się moja podróż po Norwegii, Finlandii i Szwecji. Podróż odbyłem w 2008 roku . Łącznie przejechałem ok 2350 kilometrów...
Szwecja - 20 sierpnia - Dzień 30
Pobudka o 7:00. Prysznic, śniadanie i o 8:30 wyjeżdżam w kierunku starego miasta przez które wcześniej tylko przejechałem (Gamlestads Kirkby). Fajnie choć byłoby lepiej w słoneczny dzień. Przewodnik oprowadza po kościele a w informacji turystycznej sympatyczna Pani świetnie mówiąca po angielsku tylko dla mnie wyświetla film na temat starego miasta.
Pierwotnie miałem wracać za 3 dni do Polski ale dzięki Tacie udało się zmienić rezerwację i wracam następnego dnia. Udaję się do sklepu rowerowego aby zdobyć karton na spakowanie roweru. Udaje mi się znaleźć idealny ale jest tak duży że ciężko mi go zabrać na camping a co dopiero jutro ze wszystkimi rzeczami na lotnisko. Będę improwizował bez kartony na lotnisku.
![]() |
| Gdzieś na ulicach Lulea |
![]() |
| Co to jest? (narzędzie demonstrowane w muzeum kolejnictwa w Lulea) |
![]() |
| Odpowiedź na poprzednie pytanie :) |
![]() |
| Muzeum kolejnictwa w Lulea |
Szwecja - 19 sierpnia - Dzień 29
Od rana deszczowo. Zaczynam jazdę o 9:00. Średnia 20 km/h bo płasko i dobry asfalt. Niestety czasami jest wąsko. Czasami trąbią tiry i nie wiem czy ostrzegają mnie przed tym że się zbliżają czy dlatego że nie powinno mnie tu być ale to nie autostrada czy nawet droga ekspresowa. Przed Lulea skręcam w stronę starego miasta (UNESCO). Następnie jadę na lotnisko ok 12 km za miastem, żeby się zorientować co i jak. Zatrzymuję się na campingu w Lulea (150 SEK). Cały czas pada.
Szwecja - 18 sierpnia - Dzień 28
Deszcz. Ponownie odpinam namiot od tropiku i pakuje osobno (suchy namiot i przemoczony tropik - bardzo przydatna funkcja w namiotach). Po 14 kilometrach łapię gumę w przednim kole - pierwszą ponad 2000 kilometrów !!!. Wymieniam dętkę. W oponie znalazłem całkiem spory kawałek szkła. Dętkę zmieniałem na zadaszonym przystanku więc jeszcze przeczekałem ulewę która przyszłą w międzyczasie.Potem udaję się do Kalix gdzie odwiedzam informację turystyczną i sklep. Nocuję na upatrzonym wcześniej resting place w Torno (skrzyżowanie E4 i E10).
Finlandia/Szewcja - 17 sierpnia - Dzień 27
Kolejny piękny dzień. Dojechałem do Tornio/Haparanda. Wizyta w infromacji turystycznej i przekroczenie granicy. Zakupy w ICA i wizyta w IKEA. To był dobry pomysł z uwagi na tanie jedzenie. Wszedłem do sklepu. Dwóch mężczyzn oglądało olimpiadę w jednym z urządzonych pokoi, więc i ja się zatrzymałem. Po chwili zwolniła się kanapa przed telewizorem, więc usiadłem i zostałem 2 godziny :).
Po odrobinie sportu w TV wyjechałem z miasta drogą E4. Po paru kilometrach pojawił się kolejny przydrożny obszar odpoczynku. Ten był wyjątkowo duży, nad rzeką, z toaletami i placem zabaw dla dzieci. Ja rozbiłem się dalej gdzie była stara droga (XVIII wiek) i dwa kamienne mosty. Mało kto tu zaglądał a miejsce warte uwagi.
Po odrobinie sportu w TV wyjechałem z miasta drogą E4. Po paru kilometrach pojawił się kolejny przydrożny obszar odpoczynku. Ten był wyjątkowo duży, nad rzeką, z toaletami i placem zabaw dla dzieci. Ja rozbiłem się dalej gdzie była stara droga (XVIII wiek) i dwa kamienne mosty. Mało kto tu zaglądał a miejsce warte uwagi.
![]() |
| Ikea i mój seans olimpiady :) |
Finlandia - 16 sierpnia - Dzień 26
Pobudka i śniadanie. Piękny dzień. Od razu zakładam krótkie spodenki i koszulkę. W cieniu trochę chłodno ale przez większość trasy świeci słońce. Dojechałem do Kemi. Zajechałem do miasta. Jestem już nad morzem Bałtyckim. Z Kemi do Tornio na granicy ze Szwecją jest ścieżka rowerowa (20 km) wzdłuż drogi 921. Bałem się o nocleg ale pojawił się mój ukochany, znany z Norwegii, resting place z toaletą gdzie była nawet bieżąca woda :). Obok równa trawa więc idealne miejsce na namiot.
![]() |
| Kemi |
Finlandia - 15 sierpnia - Dzień 25
Dziś rano nie pada. Już o 6:00 wstałem. Wymyśliłem patent na mokre ubrania - w toalecie były ciepłe rury od wody. Rozwiesiłem tam swoje rzeczy a toaletę zamknąłem od zewnątrz scyzorykiem. Toalet było sporo więc nikomu to nie przeszkadzało na słano zaludnionym campingu.
Tego dnia zwiedzałem muzeum Arktikum. Bardzo ciekawe - o regionie podbiegunowym, jego ludnośći, środowisku itp.
Z campingu trzeba było wymeldować się do 15:00. Zjadłem jeszcze coś ciepłego, zrobiłem zakupy i ruszyłem na południe. Wybrałem drogę nr 926 zamiast E75 ze względu na możliwy mniejszy ruch samochodowy. Nie żałowałem tej decyzji bo droga była dobrej jakości i mały ruch. Namiot rozbiłem 20 metrów od drogi na małej łące za drzewami.
Tego dnia zwiedzałem muzeum Arktikum. Bardzo ciekawe - o regionie podbiegunowym, jego ludnośći, środowisku itp.
Z campingu trzeba było wymeldować się do 15:00. Zjadłem jeszcze coś ciepłego, zrobiłem zakupy i ruszyłem na południe. Wybrałem drogę nr 926 zamiast E75 ze względu na możliwy mniejszy ruch samochodowy. Nie żałowałem tej decyzji bo droga była dobrej jakości i mały ruch. Namiot rozbiłem 20 metrów od drogi na małej łące za drzewami.
Finlandia - 14 sierpnia - Dzień 24
Lało całą noc i lało cały dzień. Miałem mokrą nawet bieliznę. Trochę z przystankami i trochę zagubiony na przedmieściach Rovaniemi ale w końcu dotarłem do wioski św. Mikołaja. Środek sierpnia a ja odwiedzam św. Mikołaja. Wyczekałem w kolejce na zdjęcie i zamieniłem z nim parę słów. Porobiłem trochę zdjęć w samej wiosce św Mikołaja. Ciekawym doświadczeniem jest wysłuchiwanie świątecznych utworów granych z głośników w wiosce Mikołaja w sierpniu ;)
Następnie jadę do pobliskiego Rovaniemi. Znowu leje. Ciężko znaleźć camping ale się udaje - 19 euro :(
Następnie jadę do pobliskiego Rovaniemi. Znowu leje. Ciężko znaleźć camping ale się udaje - 19 euro :(
![]() |
| Linia koła podbiegunowego na terenie wioski św Mikołaja w pobliżu Rovaniemi |
![]() |
| "Biuro" św Mikołaja |
Finlandia - 13 sierpień - Dzień 23
Dziś pobudka i leje.Wcześnie wstałem bo poprzedniego dnia uciąłem sobie drzemkę i potem nie mogłem w nocy spać. No to w drogę. W najbliższej miejscowości zakupy.Potem kolejne kilometry. W Mealtus fajny sklep ze stolikami, olimpiadą w telewizji i darmowym internetem. Olimpiadę oglądałem ponad godzinę zajadając się kanapką z pastą z renifera i pieczarek. Tego dnia robię jeszcze paręnaście kilometrów i rozbijam namiot w ciekawym miejscu nad rwącą rzeką.Tuż obok jest znak informujący o campingu za 1,5 km ale mam nadzieję że stąd nikt mnie nie przegoni choć na początku jakiś burek z okolicznego domu mnie obszczekał ;) Ludzie starają się zagadać ale niestety kiepsko z angielskim (u nich, nie u mnie).
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)







